Ina vs kwiatki 0:1

To chyba jedyna walka, jaką toczę, którą chciałabym przegrać. A w zasadzie nie ja ją toczę, lecz moje zdolności. Pisałam Wam o kwiatkach? Każdego potrafię zmarnować. Ostatnio jednak w moim domu pojawiły się takie, które skutecznie opierają się moim destrukcyjnym metodom wychowawczym. Oby tak dalej!




PS. Na tapecie dalej Lana:


Ina

17 komentarzy:

  1. o, a u mnie całkiem się trzymają. nawet kwitną. Ale mam tylko jeden parapet, na którym mogą stać. Drugi jest w pokoju dzieciaków i raczej nic tam nie postawię do czasu, gdy pójdą do liceum ;)
    A ja dziś walczyłam z kwiatkami papierowymi. Dwie godziny. Masakra, żeby ułożyć to tałatajswo tak, żeby było ok...ech ;)
    Dobrej nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam nadzieję, że Ci się w końcu udało, hmm? ;)

      Usuń
  2. Spróbuj z kaktusami :))) Tych nie da się zmarnować.
    Ja mam całą oranżerię kwiatów i też walczę....ale z tarcznikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julio, nie doceniasz moich zdolności. Już niejednego kaktusa musiałąm wyrzucić... :P Dlatego jestem w szoku, że moje obecne jeszcze żyją ;)

      Usuń
    2. Mam znajomego, który ususzył kaktusy!

      Usuń
    3. Jak wszystkie suszę, tak kaktusy akurat przelewam ;)

      Usuń
  3. A może zmień perspektywę: to kwiaty walczą o przetrwanie i mimo wszystkiego, co im wyrządzasz trwają?:-)
    Twarde sztuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę ;)
      Ano twarde, uczą się życia ;)

      Usuń
  4. kaktusy tez mozna usmiercic:) - a ten jest wyjatkowo wytrwaly- tylko go nie przelej zanadto:)))\

    OdpowiedzUsuń
  5. mam takie same, są najodporniejsze :))) wolę hodować balkonowe, do nich mam więcej serca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam poęcia jak się te roślinki nazywają... A balkonowe - lubię, ale mieszkam na parterze ;)

      Usuń
  6. Ja też "zajeżdżam" każdego kwiatka :) Nawet kaktusy

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć, Ina,
    Często Cię widuję na znajomych blogach, więc zajrzałam :)
    Okazuje się, że mamy podobne metody wychowawcze jeśli chodzi o kwiatki ;p
    Też każdego potrafię wykończyć :(
    ALE...od jakiegoś roku mam dwa takie, które się nie poddają. Nie wiem, jak się taki kwiatek nazywa, ale jego liście przypominają szable wyrastające wprost z doniczki. Ma kilka odmian. Na pewno wiesz, o którym mówię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tak miałam, każdego zdołałam zabić, ale odkąd zaczęłam z nimi gadać (serio!) i gładzić listki(też serio!) to doskonale daja mi odczuć swoje potrzeby i rosna jak glupie! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo ;)

Copyright © 2016 Świat według Iny , Blogger