Pozytywnik: Wół zapomina. Krowa tym bardziej. A stara krowa, to już w ogóle...


Niby twierdzę, że jestem jeszcze dzieckiem. Niby zaklinam się, że mam 13 lat. A jednak czasem... Trącę starością. Smutne, ale trzeba się przyznać przed samą sobą.

Ostatnio, podczas rozmowy z moim Tatą, skarżyłam się nieco na Julka. Narzekałam, że pomimo gipsu na ręce, mały nadal wariuje. Biega, szaleje, skacze, ucieka... Jak nic chce przyprawić mnie o zawał. I tłumaczę mu, żeby był ostrożny, bo zaraz załatwi sobie drugą rękę, albo tamtą "poprawi". Ale nic nie działa. Jak grochem o ścianę. Julek i tak robi swoje.
 - Bo ja przecież... Jak ja miałam złamaną to starałam się uważać, być ostrożna, nie robić nic tą ręką, żeby zrosło mi się prosto, bo nie chciałam tego przechodzić jeszcze raz.
- Taaa - śmieje się mój Tata - A kto z dwoma złamanymi rękami wszedł na drzewo?
- Ale to było co innego! Nie używałam rąk, żeby tam wejść. Poza tym... To była czereśnia! Nikt by mi nie zerwał czereśni, gdybym tam nie wlazła!

Gadaj se, Ina, gadaj zdrowa ;) Starzeję się i czasami zapominam, jak to było być cielęciem.


Ina

7 komentarzy:

  1. No a po kim Julek jest jest takim rozrabiaką jak nie po Tobie :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jakby nie mógł mieć po mnie czegoś pozytywnego ;)

      Usuń
  3. Fajny chłopak. Wszystkie Julki to fajne chłopaki, jakby nie było! Ja też mam Julka to wiem:).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo ;)

Copyright © 2016 Świat według Iny , Blogger