Pozytywik: zanućmy wujkowi Google

Hmm... Oczywiście, miało tu się pojawić kompletnie co innego. W mojej głowie pełno mniej lub bardziej rozsądnych traktatów pseudofilozoficznych o ludzkiej egzystencji... Ale jako że zimno, pochmurno, nieprzyjemnie i humor w zasadzie o taki sobie, postanowiłam poczynić po prostu wpis do Pozytywnika. A co!
A o czym to ja dzisiaj...?

Na pewno większości z Was zdarzyła się taka sytuacja. Coś, skąteś, jakoś. Jeden dźwięk, jedna nuta. I w głowie huczy piosenka. Albo jej kawałki. Ale jak to leciało dalej? Albo więcej - jaki był jej tytuł?



I ja tak dzisiaj. Akurat wracałam ze wsi ze Szwagrem i całym samochodem dziecków. Oczywiście, coś leciało w tle. Ale ponieważ mamy różne gusta muzyczne, to się zamykam na dźwieki płynące z głośnika. Ale nie tym razem. Któreś z dziecków zawołało: "O! To fajna piosenka!". Od niechcenia nastawiłam uszu. Oooo! "Chwila, chwila, ja to przecież znam! Tylko nie w tej wersji, to jest jakaś przeróbka czy coś!".
Kołek wbił się w głowę. Co to za piosenka? Nigdzie tytułu ani nic.

La la, la la la la, aj gona geczju geczju geczju geczju...

Ale przecież że ją znajdę. No co, ja bym sobie nie poradziła?
Do domu i szybko wujek google. Wpisuje raz, drugi, trzeci. Wyskakuje mi mnóstwo piosenek jakichś dziwnych wykonawców, o których nigdy nie słyszałam. Albo The Rolling Stones. Nie, to nie to!
Ach, gdyby dało się tak zanucić wujkowi google. Na pewno by załapał. A tak? Po kawałku (pewnie jeszcze źle zapsanego) tekstu...
I chodzę z lewa na prawo, z prawa na lewo
Geczju, geczju, geczju, geczju....
No przecież tak to leciało!
Julek nie wie o co chodzi, co ta mama śpiewa?
Jaka to melodia? Co to było? Przecież zwariuję, jak się nie dowiem!
Dlaczego nikt jeszcze nie napisał programu komputerowego, któryby rozpoznawał piosenki po ich zanuceniu? A może ktoś już napisał, tylko ja nie mam o nim pojęcia?

Wujek nie znalazł nic. Zrezygnowana przeniosłam się na Jutuba i wpisałam tam rzeczone hasło. I jakież było moje zdziwienie, kiedy na pierwszym miejsu pojawił się pewien zespół i TA piosenka!


Mam! - krzyknęłam z wrażenia. To było to!
Jak widać wyszukiwarka jutubowa jest bardziej skojarzona z opcją jaka to melodia niż google.
Będę pamiętać na przyszłość.

Chyba nie muszę dodawać, że to piosenka mojego wieczoru?

Łan łej or anader, ajm gona fajd ju, ajm gona geczju geczju geczju...

Czyż to nie wpada samo w ucho i nie kotłuje się w głowie?

Ina

13 komentarzy:

  1. Jakim cudem odnalazłaś tę piosenkę to ja nie wiem :)))
    Ale też tak mam jak coś usłyszę to nie daruję....znajdę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu nie wierzyć w cuda, nie? ;)

      Usuń
  2. oj też tak miałam ostatnio dwa kawałki z 2005r mi się przypomniały przekręciłam coś nie coś i wpisałam "piano" i coś tam jeszcze...i tak szukałam, aż znalazłam:) youtube jest jednak niezawodne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jak nie wiemy czego szukamy ;) Ale dobrze, że udaje się momo wszystko to znaleźć ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Proszę ;) Można się częstować ;)

      Usuń
  4. Na peceta polecam program Tunatic, a gdy masz telefon z Androidem, to w Google Play jest mnóstwo aplikacji do rozpoznawania piosenek. Gdy miałem Sony Ericssona, to był tam program Tune It.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, pewnie skorzystam. Ale tak a propos teefonów... Mam koleżankę, która pracuje w biurze obsługi pewnego operatora. I któregoś razu dzwoni do niej klient:
      - Jaki posiada Pan model telefonu?
      - Smartfona trzy na asroidzie.
      :)

      Usuń
  5. Muzyka niezupełnie w moim stylu, ale i tak wpada w ucho :)
    A sposób poszukiwania uroczo opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. faktycznie jak się przyczepi, to się nie odczepi :) lubię te piosenkę i to jak najgłośniej :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Ten rytm nie chce wyjść z głowy ;)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo ;)

Copyright © 2016 Świat według Iny , Blogger