Plener w czerwonej sukience


W zasadzie, to jeszcze ze Świąt.
Drugi dzień miałam wolny, więc wybrałam się na dłuuuugi spacer.



Tylko... Kto wybiera się na taki spacer, po polach i bezdrożach, torach i innych ustrojstwach... w sukience?


Toż proste, że ja. A dlaczego? No bo przecież były Święta. A w Święta nie można?


Czerwona sukienka długo leżała w szafie. Leżała i leżała. Bo mi nie bardzo leżała jej długość. Ale raz na jakiś czas można przecież nałożyć, szczególnie, że jest okazja.


A spacer w sukience należał do udanych. I to bardzo.


Ech, od Świąt tam nie byłam. Trzeba by się przejść...



Ina

11 komentarzy:

  1. Śliczne to ostatnie zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Z rąsi :P

      Usuń
    2. Aaaaa no to jesteś miszczem ujęć z rąsi! :)

      Usuń
    3. Przepraszam, miszczynią jak już :P

      Usuń
  2. przepraszam, że tak spytam dociekliwie. nie leżała Ci jej długość, czy krótkość :))))))))))))))
    bardzo ładnie w niej wyglądasz i spacer piękny. fajnie się wyróżniasz na tle zieleni i nieba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długość :P Nie wiem, na ile to widać, ale jest do kolan. A ja chodzę zazwyczaj w kiecach przed kolano - w dłuższych dziwnie się czuję :P

      Usuń
  3. Ładnie wyglądasz w czerwonym, Ino :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Podobno to kolor Koziorożców ;P

      Usuń
  4. Według mnie z długościa sukienki wszystko w porządku... z długością nóg rownież:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. śliczna ta sukienka:) pasuje Ci ten kolorek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak Ci ładnie w tych czerwonościach :)
    a pierwsze zdjęcie rewelacyjne! pozostałym także nic nie brakuje...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo ;)

Copyright © 2016 Świat według Iny , Blogger