Okno na wschód


A moje okno wychodzi na wschód. W zasadzie nawet dwa okna. I drzwi, chociaż one akurat zwrócone są twarzą ku północy.
A moje okno wychodzi na wschód. Przed nim rośnie duży orzech, który każdej jesieni straszy spadającymi kamieniami.
A moje okno wychodzi na wschód. Dlatego tylko rano, na początku, w domu jest dużo światła. Albo i nie.
A moje okno wychodzi na wschód. I nieraz, jak wczoraj, stroi sobie ze mnie żarty. "Spójrz w niebo! - mówi - to będzie piękny dzień!". A potem ten piękny dzień płata mi figla wiatrem i śniegiem.
A moje okno wychodzi na wschód. To okno poranków. Na nich się skupia, nie myśląc wcale o zachodach.
A moje okno wychodzi na wschód. I chociaż ostatnio nie ma w nim słońca, wiem, że ono gdzieś tam się chowa.
Bo przecież jest.
Bo przecież to okno na wschód.





Ina

9 komentarzy:

  1. I u mnie wczoraj niebo się różowiło, ale widać były to próby przed premierą :)))
    Pierwsze zdjęcie super :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, a mówi się, że show must go on... ;)

      Usuń
  2. Mam okna na wszystkie strony świata i zero słońca ;-)

    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chwilowo z żadnej strony go nie ma ;)

      Usuń
  3. Piękna opowieść :) Tylko poczekaj cierpliwie, a niedługo tego słońca będzie pod dostatkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam, czekam... I z tego, co tu widzę, nie sama ;)

      Usuń
  4. piękne słowa i jak zawsze piękne zdjęcia:) pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo ;)

Copyright © 2016 Świat według Iny , Blogger